Analizując działalność metropolity Andrzeja Szeptyckiego można odnieść wrażenie, że halicki hierarcha ubiegłego wieku pozostawił po sobie ogromną spuściznę, która z jednej strony wywołuje zachwyt, a z drugiej uczucie osierocenia. Zachwycać czy też wywoływać pozytywne emocje może ton listów abpa Szeptyckiego m.in. ten poniżej przywołany krótki list do metropolity Dionizego. Ktoś powie, że nie ma w nim nic nadzwyczajnego, może i tak. Ale jak wobec tego odnieść się do współczesnych relacji greckokatolicko – prawosławnych w Polsce? Gdzie podziała się retoryka ewangelicznej normalności? Trudno mówić w naszych warunkach o chrześcijańskim tonie listów, gdyż dyskomfort ewangeliczny może wywoływać brak nawet kurtuazyjnej korespondencji pomiędzy biskupami tradycji bizantyjskiej w Polsce.

Jestem przekonany, że uroczystości 1025 rocznicy Chrztu Rusi-Ukrainy były dobrą okazją do wymiany adresów pomiędzy UKGK i PAKP. Ciekawe czy biskupi greckokatoliccy wystosowali do naszych braci prawosławnych list z okazji 1025 rocznicy Chrztu Rusi-Ukrainy? Wydaje się, że brak korespondencji pomiędzy naszymi hierarchami prawosławnymi i greckokatolickimi może wywoływać uczucie osierocenia u grekokatolików w Polsce, szczególnie u tych którzy identyfikują się z nauczaniem Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego.

Ireneusz Kondrów

Wasza Świętobliwość!

W liście, w którym Wasza Świętobliwość wyraża mi wdzięczność za moje wysiłki w obronie biednych Chełmszczan (tj. za list w sprawie prześladowania Cerkwi prawosławnej na Chełmszczyźnie w 1938 r. – I.K.), okazują tyle miłości do tego biednego narodu, że tym bezpośrednio wzruszyliście mnie, bo Wasza Świętobliwość wiedzą, że: naród ukraiński na Chełmszczyźnie, Podlasiu i Polesiu uważam za swój naród….

 Gdy Jego Ekscelencja podjął się tego niełatwego trudu niesienia duszpasterskiej posługi temu narodowi, już tym samym Wasza dostojna osoba nie może być dla mnie obcą i pomimo wszystkiego tego, co nas dzieli, muszę Was uważać za prawdziwego brata w Chrystusie i blisko do serca przyjmować wszystko to, co Was w jakikolwiek sposób dotyczy.

 Łączy nas Chrystus Zbawiciel, któremu obaj służymy i łączy nas miłość do wiernych Chrystusowego stada, dla którego każdy z nas w swoim kręgu działania pracuje.

Dziękuję Waszej Świętobliwości za ciepłe słowa uznania, powierzam się waszym świętym modlitwom i wzajemnie obiecuję modlić się za Was i za Wasze sprawy.

                                                               + Andrzej

1938 rok, październik 17, Lwów – List metropolity Andrzeja Szeptyckiego do prawosławnego metropolity Dionizego w Warszawie o swoim stosunku wobec narodu Chełmszczyzny, Podlasia i Polesia.